niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział IV - Ratunek

Bardzo was przepraszam że tak długo mnie nie było ale niestety byłam bardzo zajęta w szkole i nie miałam kiedy napisać jakiegokolwiek posta. Mam nadzieję że nie jesteście na mnie bardzo źli. Postaram się aby od teraz na 100 % rozdziały pojawiały się regularnie co miesiąc. 
Naprawdę bardzo was proszę o komentarze bo to mi bardzo pomaga w pisaniu. Może wprowadzę zasadę że 5 komentarzy i wtedy dodaję nowy rozdział i nie ubłaganie na termin ? 
Dziękuję i zapraszam do lektury. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Szłam między drzewami i krzakami. W końcu wyszłam na polanę, oświetlaną blaskiem księżyca. Postanowiłam chwilę odpocząć. Oparłam się plecami o pień drzewa na skraju lasu. Na szczęście było dosyć ciepło. Nawet nie zauważyłam jak zasnęłam. Obudziły mnie promienie wschodzącego słońca. Kiedy wstałam od razu poczułam skutki spania w pozycji siedzącej. Bolała mnie szyja i plecy. Po lekkim wyprostowaniu kości, ruszyłam dalej przed siebie. Nie wiem  ile tak szłam ale jak na złość znowu doszłam do skupiska drzew. Nagle usłyszałam za sobą jakiś wyk. Nie zastanawiając się długo weszłam na kamienną ścieżkę i poszłam nią w głąb puszczy. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk łamanych gałęzi a chwilę później otoczyła mnie grupa postaci z wyciągniętymi łukami skierowanymi na mnie. Udało mi się rozpoznać że są elfami.
- Kim jesteś ? Co tu robisz ? – zapytał mnie jeden.
- Jestem Ariana Bellar i jestem elfem. Szukam jakiegoś schronienia. – odpowiedziałam przestraszona.
Elf dał sygnał reszcie aby opuścili broń. Odetchnęłam z ulgą.
- Dlaczego szukasz
- Na moją wioskę napadło stado chimer – w tym momencie mężczyzna popatrzył na mnie jak na wariatkę – Niestety nikt nie ocalał więc nie mogłam tam zostać – dokończyłam, powstrzymując łzy.
- Przecież te zwierzęta wymarły dawno temu. To niemożliwe. A skąd pochodzisz ?
- Z wioski w górach Śnieżnych.
- To bardzo daleko stąd, doszłaś tutaj sama na piechotę ?
W odpowiedzi kiwnęłam mu twierdząco głową. Widać było, że intensywnie nad czymś myślał. Po chwili znowu zabrał głos.
- Chodź z nami – zaproponował
- Ale gdzie ? – zapytałam
- Do naszego Królestwa. Tam porozmawiasz z Królem. Przecież nie możesz sama plątać się po mrocznej puszczy.
Nie wiedziałam co powiedzieć, ale w końcu zgodziłam się. I znowu wędrówka. Ale teraz nie samotna. Przez całą drogę rozmawiałam z Jamsem- bo tak miał na imię dowódca oddziału. Po jakiś dwóch godzinach marszu, zza drzew wyłonił się duży pałac. Był zbudowany i oparty o pnie drzew. Przeszliśmy przez most, który również był zbudowany z drewna i kiedy doszliśmy do bramy to jeden z wartowników kazał nam się zatrzymać. 
- Stać ! – krzyknął że aż podskoczyłam w miejscu.
- Wracamy z patrolu – odpowiedział James.
- A kto to jest ? – zapytał strażnik, pokazując w moją stronę.
- To jest Ariana Bellar spotkaliśmy ją w lesie, jest elfem – odpowiedział dowódca
- Co robiła w puszczy ?
- To już Cię nie powinno obchodzić. Właśnie w tej sprawie idziemy do Króla – odpowiedział hardo James
- Oczywiście, proszę za mną – powiedział strażnik i wszedł w głąb zamku a my ruszyliśmy za nim.
Pałac był wspaniały. Opierał się na korzeniach drzew. Był ogromny ale było w nim bardzo ciemno. Teraz szliśmy schodami raz w górę raz w dół. Minęliśmy więzienie czyli lochy, zbrojownie, pokoje aż w końcu dotarliśmy do wielkich drzwi, które miały ozłacane klamki i piękne wzory. Jeden ze strażników znowu kazał nam się zatrzymać.
- Idziemy z bardzo ważną sprawą do Króla – odpowiedział jeden elf
- A jesteście umówieni ?
- Niestety nie i właśnie dlatego mam do Ciebie małą prośbę. Może poszedł byś i zapytał czy możemy wejść ?
- Poczekajcie tutaj chwilę – odpowiedział i zniknął za drzwiami.
Na korytarzu było cicho tylko co jakiś czas było słychać głosy dochodzące zza drzwi. Po jakiś pięciu minutach w drzwiach znowu pojawił się wartownik.
- Możecie wejść – powiedział
- Dziękujemy – odpowiedział James i wszedł do komnaty a ja zaraz za nim.
Pomieszczenie było ogromne. Na środku znajdował się wielki i okazały tron do które prowadziły drewniane schody. Na tronie w pięknej koronie i długim białym płaszczu, który opadał na schody, siedział Król Leśnych Elfów i Mroczne Puszczy.
- Wasza Wysokość – powiedział brunet i skłonił mu głową.
- Z jaką sprawą do mnie przychodzicie ? – zapytał przyglądając mi się.
- Spotkaliśmy tą dziewczynę w lesie.
- Zostawcie nas samych – powiedział Król
- Oczywiście Wasza Wysokość – odpowiedział strażnik i rozkazał wszystkich opuścić pomieszczenie. Teraz zostaliśmy z Królem sami. Zapadłą chwilowa niezręczna cisza, którą zdecydował się przerwać Król.
- Jak się nazywasz ? – zapytał mnie
- Jestem Ariana Bellar – odpowiedziałam mu z lekkim, wyczuwalnym strachem w głosie.
- Nie musisz się bać, tutaj nic Ci grozi. Opowiedz mi co się stało ?


- Na moją wioskę napadło stado chimer i ojciec kazał mi uciekać i schować się w lesie. Zrobiłam tak ale później gdy wszystko ucichło, wróciłam żeby sprawdzić co się stało. Niestety nikt nie ocalał. Dlatego zabrałam co znalazłam w domu i ruszyłam w świat szukać schronienia. Tak dotarłam właśnie tutaj. Weszłam do Puszczy i po długiej wędrówce zatrzymali mnie twoi strażnicy.
- Rozumiem, czyli szukasz schronienia?- zapytał.
Nie odpowiedziałam mu tylko lekko pokiwałam głową.
- Dobrze możesz tutaj zamieszkać.
- Naprawdę ? – zapytałam nie mogąc uwierzyć że to prawda
- Oczywiście – odpowiedział mi Król lekko się do mnie uśmiechając
- Dziękuję Bardzo Wasza Wysokość – odpowiedziałam. Po tych słowach od razu mi ulżyło i uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- To w takim razie życzę Ci miłego mieszkania. Strażnik zaprowadzi Cie do twojej nowej komnaty. – powiedział i wskazał na elfa koło drzwi.
- Jeszcze raz bardzo dziękuję Wasza Wysokość – powiedziałam, kiwnęłam głową na pożegnanie  i ruszyłam za strażnikiem.