sobota, 4 lipca 2015

Rozdział I - Początek

Kiedyś w tym samym dniu czyli18 maja 1680 roku na świat przyszła dwójka dzieci : dziewczynka i chłopak. 
Byli oni elfami. Dziewczynka urodziła się w małej wiosce w Górach Śnieżnych. Była córką Elisabeth i Wiliama Bellar. Rodzice nazwali ją Ariana. Chłopak urodził się w bardzo odległym Leśnym Królestwie. Był synem Króla Harry'ego i Mary Terner. Nazwali go Bill. Dzieci były obdarzone wielką mocą. Potrafiły poruszać różnymi przedmiotami bez dotykania ich, a czasem nawet potrafiły przewidzieć co się stanie. Rodzice trochę martwili się o swoje dzieci, że są jakieś inne. Dzieciom to w żadnym wypadku nie przeszkadzało. Często wykorzystywali swoje moce na korzyść dla siebie. Rodzicom to się bardzo nie podobało. Moja mama - właśnie to jestem ja- Wracając do historii : Moja mama często mnie upominała że moje zachowanie jest karygodne, ale ja się tym prawie wcale nie przejmowałam. Sprawiało mi to ogromną radość i często korzyść. Jednak czasem było to straszne. Kilka razy miałam okropne sny. Niektóre się spełniały a inne nie. Jeden naprawdę bardzo mnie przestraszył i obudziłam się z krzykiem. Miałam ten sen w wieku 6 lat. 
- Mamo, mamo ! - krzyczałam przez sen.
Nagle się zerwałam i zobaczyłam że jestem w swoim pokoju.
- Co się stało ? - zapytała mama, wbiegając do mojego pokoju.
- Znowu miałam zły sen. - odpowiedziałam.
- Co takiego Ci się śniło ? - zapytała mama i usiadła obok mnie na łóżku.
- Ten był o Tobie - powiedziałam.
- O co w nim chodziło ?
- Śniło mi się, że ......
- Że co?
- Że zginęłaś - dokończyłam i łza spłynęła mi po policzku
- A pamiętasz jak i gdzie ?
- Nie - powiedziałam 
- To tylko zły sen - powiedziała mama uśmiechając się do mnie.
- Ale ten był straszny. Nie chcę żeby się spełnił- odpowiedziałam i z całych sił przytuliłam się do mamy. 
- Nie spełni się, zobaczysz - powiedziała mama i pogłaskała mnie po głowie- a teraz śpij.
- Dobranoc mamo. Kocham Cię - odpowiedziałam i położyłam głowę na poduszce.
- Dobranoc kochanie - odparła, wstała i wyszła z mojego pokoju.
Przez dłuższą chwilę jeszcze nie mogłam zasnąć. Cały czas miałam w głowie ten straszny sen. W końcu zamknęłam oczy i zasnęłam. Kiedy rano się obudziłam od razu zeszłam na dół żeby sprawdzić czy mój sen się nie spełnił. Byłam bardzo wystraszona, ale kiedy weszłam do kuchni to zobaczyłam mamę kszątającą się i przygotowującą śniadanie to odetchnęłam z ulgą i uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Wszystko było w porządku na pierwszy rzut oka. Niestety nie do końca tak było............. 


P.S Nie wiem czy się spodoba bo nie jestem najlepsza w pisaniu ale mam taką nadzieję :) 
Zapraszam do lektury a rozdziały będę dodawać po trochu ;)

3 komentarze:

  1. Wpadłam przypadkiem. Zabrałam się do lektury. Przeczytałam. Więc teraz muszę Ci powiedzieć, że to jest SUPER! Skradłaś moje serce już samymi bohaterami (Elfy, yey!). Poza tym, ciekawie się zaczyna. Błędy minimalne są (językowe; powtórzenia tych samych wątków), ale i tak niewiele. Ciekawie piszesz, to fakt, więc niecierpliwie czekam na kolejne rozdziały!

    Pozdrawiam i życzę weny, a także w wolnej chwili zapraszam do siebie:
    http://opowiadania-z-hogwartu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i cieszę się że się podoba :) Kolejne rozdziały mam w przygotowaniu :)

      Usuń
  2. Zostawiłaś namiar na bloga, na moim. ,,A skoro Tobie chciało się przeczytać wszystkie moje rozdziały, to czemu ja nie mogę przeczytać Twojego" - tak sobie pomyślałam. Więc po zapoznaniu z prologiem mogę stwierdzić, że zapowiada się ciekawie, a sam pomysł na opowiadanie jest dość oryginalny.
    Wychwyciłam parę błędów, ale nie mam w zwyczaju komuś ich wtykać w komentarzu. Piszę to ja (tak która pisze wszystkie możliwe błędy) więc napisze tylko byś przejrzała to jeszcze na spokojnie, a błędy wyjdą na jawa.
    Pozdrawiam, życzę morza weny i z niecierpliwością czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń